2006.11.26

Singiel „Moralne salto” bedzie w sklepach!


Jest decyzja! Singiel z piosenką „Moralne salto”, w wersji limitowanej, bedzie przeznaczony do detalicznej sprzedaży. Oprócz utworu znanego z „Piły Tango” znajdą się wersje instrumentalna, singlowa, remiks oraz teledysk. Premiera teledysku już całkiem wkrótce :-)
 
 

2006.11.15

akcja serca. pomoc dla marnego, oi!

PROSZĘ PRZECZYTAĆ CAŁOŚĆ, LUDZIKI.

serca, jest sprawa.

piszę w imieniu mojego przyjaciela, andrzeja „marnego” pawlusia. kiedyś marny chodził na koncerty pidżamy i strachów, kiedy marny jeszcze mógł chodzić. teraz marny jest sparaliżowany cztero-kończynowo. specjalistycznie: tetraplegia.

sytuacja andrzeja jest naprawdę tragiczna, z całą powagą tego słowa.
są chwile kiedy andrzejowi brakuje pieniędzy nawet na takie pomoce medyczne, bez których nie może biologicznie normalnie funkcjonować,
jedna z nich, b. ważna kosztuje w okolicach pięciu zeta dziennie. tylko owe pomoce, ja nawet nie mówię o jedzeniu i piciu.

od tego państwa nie dostał jeszcze ani grosza, choć sparaliżowany jest od roku. trochę dlatego, że nie bardzo wiedziano, z której strony ugryźć,
troszkę, niestety, przez pewne niedoinformowanie lekarzy, którzy wysłali marnego od drzwi, do drzwi, a gdy drzwi się otwierały, to ludzie
współczuli, ale załamywali ręce, bo nie byli w dziedzinie kompetentni. parę dni temu udało się jednak zrobić poważny krok do przodu i andrzej za ponad miesiąc – tyle trawa ta papierkowa robota – będzie otrzymywał ok. 350 złotych. malutko, ale zawsze.

sytuacja rodzinna (w tym mieszkaniowa) andrzeja, kolokwialnie pisząc, też nie napawa optymizmem, nie będę kolokwializmu rozwijał, bo rodzinne sytuacje, to zawsze bardzo delikatne sprawy. w tej kwestii musicie uwierzyć mi na słowo.

serca, sprawa jest taka.

na czwartkowym (16.10.06) koncercie strachów w katowicach, w strasznym dworze, będą zbierane dla andrzeja pieniądze, żeby andrzej mógł godnie przeżyć zimę. pieniążki zostaną przeznaczone na doraźne potrzeby,
takie jak wspomniane wyżej pomoce medyczne i jedzenie. pieniądze będą zbierane do słoików, albo takich specjalnych pojemników, które pożyczy nam ksiądz proboszcz, to się jeszcze zobaczy. nie będziemy oznakowani w jakiś oryginalny sposób, ale nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby ktoś chciał się podszyć pod pomoc. będziemy stali z pojemnikami najpewniej w okolicach baru i wejścia do klubu.
moją mordę znacie, albo z życia, albo z profilu, twarze pozostałych osób, w tym oczywiście marnego, przedstawię na miejscu. marny będzie miał przy sobie wszystkie papiery świadczące o jego niepełnosprawności.

dobre serce p. grabaża i zespołu.

cała akcja odbywa się dzięki sercu p. grabaża, to p. grabaż pozwolił nam na taką inidjatywę, ale cała odpowiedzialność za akcję spada tylko i wyłącznie na mnie, Łukasza Gorczyńskiego. jeżeli ktoś będzie uważał, że coś nie gra, coś przebywa nie w taki sposób, pretensje może mieć tylko i wyłącznie do mnie. daję jednak głowę, że nie zajdzie sytuacja, w której ktoś będzie mógł pretensje mieć. no, ale zawsze. ewentualne pretensje więc nie do p. krzysztofa, nie do zespołu, ale do mnie, gorczyńskiego!

wasze dobre serca, serca.

byłoby strasznie fajnie, gdybyście, dziewczęta i chłopcy, mogli wesprzeć andrzeja jakimś pieniądzem, gdybyście świnki rozbili, albo kupili trochę tańsze lody truskawkowe. nie z algidy, a z zielonej budki. pan bóg wam policzy, andrzej będzie bardzo szczęśliwy.

serca, które nie dotrą na koncert.

ważny link: http://www.igniezno.pl/wiadomosci/aktualnosci.php?id=29 . andrzeja można więc wspomóc również po przez wpłatę pieniędzy na konto. 70 1090 2747 0000 0001 0590 2139 BZWBK o/Gniezno, koniecznie z dopiskiem „Dla Andrzeja Pawlusia”.
te pieniążki, jak można wyczytać z artykułu, zostaną przeznaczone na zakup specjalistycznego wózka, co jest wspaniałą, bardzo ważną rzeczą. niestety andrzej potrzebuje również pieniędzy na te troszkę mniejsze rzeczy.

KONIEC, DZIĘKI i DO ZOBACZENIA W KATOWICACH!

2006.10.22

Moralne salto. Jesienny singiel, feministyczny klip.

W sobotę, 21 października w pewnym mieszkaniu na poznańskich Jeżycach SNLachy nakręcili teledysk do „Moralnego Salta”. Zdradzimy, że główną rolę damską gra Kasia Węglicka, aktorka Teatru Polskiego w Poznaniu, prywatnie stara znajoma Kozaka i Grabaża z Liceum na Pola. Teledysk realizowali Radek Polak i Arek Szymański. Na planie obecny był szarlatan grzebieni i brzytew Balwierz Szulc, pałker legendarnej hardline?owej ekipy z Posen – Cymeon X. Reżyseruje g. Istnieje pełna dokumentacja fotograficzna prac na planie (Macey). Jednak do momentu upublicznienia klipu cała reszta jest tajemnicą. Moralne Salto tym samym staje się trzecim singlem z „Piły Tango”. Nie ma jeszcze decyzji czy singiel pójdzie w lud (czyt: trafi do sklepów), czy też pozostanie wydawnictwem limitowanym. Czuj Strachy!!!

2006.09.23

G. na czacie w 4fun.

We wtorek między 17.00 a 18.00 gościem „Czatu z gwiazdą” w 4fun TV będzie wasz ulubiony wokalista. Zaprzaszamy do odbiorników.

Chcesz zobaczyć jak to wyglądało od kuchni ? – zobacz foty

Strachy jesienne

26.10 / czwartek / Wrocław / WFF /
27.10 / piatek / Zabrze / Wiatrak
28.10 / sobota / Warszawa / Palladium + Skankan
29.10 / niedziela / Gdańsk / Kwadratowa
16.11 / czwartek / Katowice / Straszny Dwór
17.11 / piątek / Łódź / Dekompresja ( na Limance)

2006.09.13

Strachy po sezonie letnim….

Mochnaczka Wyżna. Na dwie godziny przed koncertem zaczęło padać i wiać. Na godzinę przed, przez błoto, nie można było dojechać pod scenę i było tak ciemno, że sami z trudem się rozpoznawaliśmy. Przerażającą całość klamrą spinali najebani zapowiadacze. Grozą wiało, ale daliśmy radę. Ocena: 6,5

Pułtusk. Podobno w Pułtusku jest najbardziej prestiżowa uczelnia prywatna w Polandzie. Śmiemy wątpić, a wnioskujemy tak po najbardziej wiejskim sprzęcie, na którym przyszło nam grać do tej pory. W następnym roku kiedy zaproszą E. Flintę i Szymona Wydrę – więcej miejscowych zadowolonemi będzie… Ocena:5

Białystok. Rockfest – przykro pisać, ale na takie imprezy na Podlasiu zapotrzebowania chyba nie ma – bardzo licha frekwencja, mimo Plebanii i Końca Świata no i SNL. Szkoda. (5)

Opole / Piastonalia. Miód. Malina. Zajebista impreza z Hurtem i happysadami. Sprzęt, światła scena: g.u.c.i.o. :-)-:) . Publika – jakby nieopolska… (10)

Katowice / Muchowiec. Zawsze fajnie się gra na Ślasku. Tym razem było trudniej – bo okazało się, że fani Lady Pank są w większości i są głośniejsi od snl-owskich supporterów. A tak na marginesie to był plenerowy debiut Strachów w tej krainie. (6,5)

Warszawa / Juwenalia Koszmar stulecia. Megakosmiczna kompresja pecha. Kompromitacja. Ocena: (0)

Gorzów / Reggae nad Wartą. Pidżamowa część ekipki wiele opowiadała pozostałym o legendarnej zimie i zerowym iskrzeniu na linii artysta – publika w tym mieście. Wyszliśmy mentalnie – ubrani jak syberyjskie niedźwiedzie. Zaraz przyszło nam się z tych futer rozdziewać. Super spox wyszedł, honor zwracamy. (9,5)

Ursus. Impreza z cyklu Dni Miast. Rodziny z wózkami, lody na paticzku, wata cukrowa we włosach, kolby kukurydz w garściach oraz najgorsze gofry świata. Na przyczepkę lokalni dreso-kibole (zgadnijcie za kim byli??:-P). Trza było opuszczać obiekt w asyście Policji. Natomiast fajnie było śledzić rozwój samej zabawy: od totalnej zimy do totalnej euforii. W sumie sztuka na plus i to mocno. (8)

Lublin / Ogrody Piosenek. Impreza z cyklu Kraina Łagodności. Udowodniliśmy tym koncertem, że łagodność niejedno ma imię. (9)

Katowice / Koncert na dachu. Zbiorowe modły o brak deszczu zostały wysłuchane. I chwała za to odpowiednim służbom. I chociaż wiatr na Instytucie Fizyki hulał szalenie tym razem fanów Lady P. już nie było ?. (8)

Węgorzewo. Świat się kończy… Zaprosić na fest rockowy kapelę, która od rocka stara się uciec daleko… Pomyśleli Organizatorzy w/w Węgorzewa, że skoro SNL wezmą na sam początek Festiwalu to:
Po1. Kapele konkursowe ( grały po nas, wygrał Pawilon) zagrają dla kogoś więcej niźli sprzedawcy parówek i dewocjonaliów
Po 2. Burmistrz (czy jakoś tak) przemówi do tłumów, a nie jak do tej pory do stalowych barierek i ziewającego akustyka
Po. 3. Gdyby się powyższy scenariusz nie sprawdził, to wedle słów Tow. Kostrzewy Mariusza znaczyć by miało, żeśmy słabi. Koniec cytatu. (8,5)

Warszawa / Koncert na dachu. Fajne widoki były. Fajny koncert. Deszcz nie padał. (9,999)

Sieradz. Okazało się, że mają w S. AmFiteatr – no i w tym AmFiteatrze zorganizowano imprezie przeciwko AmFie i tym podobnym. W związku z tym „Cygański zajeb” po raz pierwszy w historii wypadł był z setlisty koncertowej. Rzeczony Amfiteatr sąsiaduje z murami Zakładu karnego w S. W związku z tym „Czarny Chleb…” zagraliśmy tak jakbyśmy przed momentem przeskoczyli ten mur. Super pozytywna impreza. (9,98)

Jarocin. Pierwszy koncert z Rosyjskim na bębnach. W sierpniu Kuzyn dzieciaka się spodziewał, więc stanęło, że Ruski pobębni Strachom. Z racji, że sztuki festiwalowe mają sztywne limity czasowe – 60 minut. Postanowiliśmy nasze gigi zintensyfikować, zrezygnowaliśmy z podkładów, z przerw między numerami, chcieliśmy z tych występów uczynić coś na podobieństwo Sound – sytemu z użyciem wyłącznie żywych instrumentów. Polecieliśmy po bandzie – trzeba było zapomnieć o dotychczasowych aranżach. Z Kozakiem zawsze marzyliśmy by w Jarocku zagrać kiedyś nocą. Spełniło się. (9)

Mysłowice. Zjebał się prąd po pierwszym kawałku. Całe zaskoczenie chuj strzelił. Potem poszło warszawsko-agrykolskim szlakiem: nerwówka i spinaker bez Raissy i Piła Tango. Chujnia wyszła. (3). To tyle o naszym występie. Cała impreza: Rojas: wielki szacun, robiło to wrażenie, extra miejsce + trafiony pomysł z dwiema scenami, fajny zestaw wykonawców.

Poznań / Dziedziniec. Total zaskoczka. Biletowana sztuka w środku sezonu festiwalowego. Opadły nam szczeny, kiedy zobaczyliśmy nabity Dziedziniec… Jeszcze bardziej opadały, kiedy widzieliśmy co wyprawiać zaczęliście. Poznań, miejsce zawsze totalnie i do PP i do Strachów zdystansowane, zrobiło sobie fiestę porównywalną z przyjęciem krakowskim. Bezapelacyjnie najlepszy koncert SNL w Posen. No i z Pogrzebem Króla! (10)

Bielawa / Regałowisko. Złe miłego początki… Organizacyjnie to z pewnością najmniej perfekcyjnie zorganizowany event, czasami bestialsko zahaczający o amatorkę… Jeszcze na 4 dni przed Festiwalem nie było pewne czy w ogóle tam zagramy (sic!) Obsługa techniczna sceny sprawiała wrażenie jakby dopiero co przed kwadransem dostała do rączek cyfrowe konsolety, na scenie srało i jechało mięsistymi sprzęgami. Jakby to był koncert „Tribute to Sonic Youth” a nie reaggowe łagodności. Jechaliśmy w to piękne miejsce z duszą w kasku. W sumie opłaciło się. Tak głośnej publiki, drącej się z nami nie było na żadnym festiwalu! W Raissie praktycznie zagłuszyliście band, a to się do tej pory nikomu nie udało. (8,99)

Ogrodzieniec. Najbardziej urokliwa miejscówka, w której przyszło nam zagrać ever. Szkoda tylko że to T. Love grało po zmroku. Kręciliśmy i nagrywaliśmy ten koncert i zdjęcia byłyby super. (8)

Węgliniec / Mistrzostwa Europy w Zbieraniu grzybów. Lubimy grzyby i grzybiarzy. Fajna impreza. Dobry koncert. (8,5)

2006.08.23

koncer w Poznaniu – nagrywanie na VIDEO

Poznański koncert SNL, który odbędzie się w Poznaniu 24 sierpnia na Dziedzincu Zamkowym zostanie zarejestrowany na taśmie VIDEO przez ekipę SP RECORDS na potrzeby produkcji płyty DVD.

2006.07.08

NIE PRZEGAP koncertu SNL w Węgorzewie

W czwartek 13 lipca rusza trzydniowy festiwal rockowy w Węgorzeiwe. Na otwarcie festiwalu zagrają Strachy Na Lachy. Początek koncertu SNL planowany jest na godzinę 18.00, więc wszystkie osoby mające ochotę obejrzeć ten koncert proszone są o punktualne przybycie.

2006.04.10

Strachy Na Lachy koncerty bliższe i … dalsze

06 maja / sobota / Mochnaczka Wyżna k. Krynicy / Rajd PK 11 maja / czwartek / Pułtusk / Juwenalia
12 maja / piątek / Białystok / Rock fest
14 maja / niedziela / Opole / Piastonalia
19 maja / piątek / Katowice / Juwenalia
20 maja / sobota / Warszawa / Juwenalia
02 czerwca / piątek / Gorzów Wielkopolski / Reggae nad Wartą
04 czerwca / niedziela / Ursus / Dni miasta
16 czerwca / piątek / Lublin / Festiwal Ogrody Piosenek
23 czerwca / piątek / Katowice / „Dekarock – Miastu i Światu”
13 lipca / czwartek / Węgorzewo / Festiwal w Węgorzewie
14 lipca / piątek / Warszawa / Dach dworca PKP Warszawa Śródmieście
15 lipca / sobota / Sieradz / Koncert: Nie Narkomanii
18 sierpnia / Piątek / Jarocin – Festiwla Muzyki Rockowej
19 sierpnia / SObota / Mysłowice – Off Festival
24 sierpnia / Czwartek / Poznań – Dziedziniec Zamkowy
25 sierpnia / Piątek / Bielawa – Regałowisko
26 sierpnia / sobota / Ogrodzieniec
26 sierpnia / sobota / Ogrodzieniec
9 września / sobota / Węgliniec k. Zgorzelca

2006.03.15

Po strasznej trasie

Lublin. Przyjechaliśmy do Graffiti dokładnie po roku. Wszystko się pozmieniało. Graliśmy w ostatni dzień żałoby katowickiej, mimo to ludzi było dwa razy więcej niż ostatnio. Nie wiedzieliśmy jeszcze, ze tak będzie już do końca tej trasy… Wyszedł nam jeden z najenergetyczniejszych koncertów, ludzie bawili się znakomicie, były takie momenty kiedy mieliśmy wrażenie, że gramy sztukę z 600 osobową orkiestrą. Brawo! Ocena: 9,5

Kielce. Pierwszy raz w tym mieście. Pierwszy raz w odremontowanej „Stołówce”, szkoda że można było wpuścić tylko 400 osób, na tyle zgodzili się strażacy. Nic to, Kielczanie dali nam duży kredyt zaufania i to się czuło przez cały koncert. Bardzo sympatycznie wspominamy ten koncert i równie miło spotkanie pokoncertowe na tyłach Stołówki. Ocena: 9

Białystok. Tutaj również zupełnie inaczej niż przed rokiem. Ludzi pełen klub – blisko 900! Sprzęt dużo lepszy, to i słychać nas było o kilka nieb lepiej. Bardzo fajnie wyszły nam „Dziady”, o wściekłych psach też pamiętaliśmy bezboleśnie – wszak na Wschodzie – kaca mieć nie wypada :) Ocena: 9

Olsztyn. Dobrze się stało, że tu graliśmy 4 koncert tej trasy. Jak wiadomo na Mistrzostwach Świata 4 mecz może być najgorszy… Tu była okazja zagrać koncert w 2 setach, okoliczności bardziej pubowe niż klubowe – więc i tak mokrzy byliśmy prędko, ale z całą pewnością stwierdzamy, że zarówno ludzie jak i orkiestra dali radę. Na szczególne wyróżnienie zasługują Kamil i Tomek, którzy w zastępstwie wyjechanego Szlachty ten koncert ogarnęli. I o ile przed rokiem z trudem zebrało się was tu dwie stówki, tak teraz bilety skończyły się na 3 dni przed koncertem. I szkoda tylko, ze takim mieście jak Olsztyn nie ma większego miejsca na granie. Ocena:8,5

Gdynia. Było lepiej niż dobrze. Wyszedł chyba najlepszy „Pogrzeb króla” na tej trasie. Pisząc te słowa – po 20 koncertach – konstatuję, że ilekroć decydowaliśmy się grać ten utwór – koncert musiał mieć w sobie to „COŚ”. Trzeba też dodać przy tej okazji, że gdy graliśmy „Dziady” – funkcjonował ten sam aksjomat z „COŚ” – gdy były koncerty na wschodzie lub kiedy dublowaliśmy miejsca z listopada gdzie wtedy graliśmy „Pogrzeb” ( Kraków, Poznań, Warszawa). Ocena: 9

Zabrze. Wiatrak to najzimniejsze miejsce na ziemi – przed koncertem. Zabawnie to musiało wyglądać kiedy przyszli już pierwsi widzowie a my kończyliśmy próbę ubrani jak na sanki. Kuzyn grał w swych nieśmiertelnych, pożółkłych spodenkach naciągniętych na kalesony (białe). Areczek w czapeczce Erazma z Rotterdamu :). Koncert diametralnie różny od listopadowego eventu w Guga. Znów czuliśmy żeśmy są na Śląsku, z całej siły, pozytywnie i bez taniego chamstwa…Znów pojawił się chór… i znów ocena: 9,7

Strzegom. Na początku – bez obrazy – trochę szukaliśmy tego miejsca na mapie, potem – również bez obrazy – błądziliśmy po kolana w śniegu by tam dojechać. Kiedy trafiliśmy to zagraliśmy bardzo dobry koncert. Zawsze w przypadkach mniejszych miejscowości, bez wyraźnych tradycji koncertowych, istnieje obawa, że ludzie przychodzą na koncert… bo jest koncert, po prostu. Usłyszeli jedną piosenkę w radiu i na koncercie bawią się tylko na 3 pierwszych numerach i przy jednym na bisie. Zdarza się to nagminnie. Ale w Strzegomiu ludzie przyszli na koncert Strachów Na Lachy. I chyba pierwszy raz zdarzyło się, że po autografy przyszli wszyscy, którzy byli na koncercie:). Ocena:8

Rzeszów. Koncert z największą liczbą paradoksów na tej trasie. Pierwszy to, że to był ostatni miesiąc istnienia Akademii, najlepszego miejsca na koncerty w Polsce, pidżamowa część SNL koniecznie chciała pokazać to miejsce reszcie, która nie miała przyjemności zagrania tam jeszcze. Drugi: koncert w planowanym terminie, z wiadomych powodów ( żałoba) odbyć się nie mógł. Innych terminów nie było… Ludzie z Akademii stanęli na głowie, my na naszych siedmiu i znaleźliśmy w końcu datę. Cudem. Trzeci: w końcu po raz pierwszy mieliśmy zagrać w Rzeszowie! Ludzie wykupili wszystkie bilety i zapowiadała się sztuka stulecia… Niestety. Już na początku koncertu, na scenę wpierdzielił się do nieprzytomności nagrzany jegomość, powyrywał nam połowę kabli, dobierał się do mikrofonów. Przez moment widziałem jego oczy – one patrzyły się NIGDZIE. Ochrona chyba wzięła przed koncertem środki nasenne. Jak zwykle w takich przypadkach oznajmiliśmy, że nie akceptujemy takich akcji i zaczęliśmy grać następny kawałek… nie dojechaliśmy nawet do drugiej zwrotki „Cygańskiego” a ten sam śmiałek rozpoczął taniec chochoła. Koncert trzeba było przerwać. Coś wtedy pękło w nas wszystkich. Jedni wyrzucili swój żal głośno, inni stłumili go w sobie głęboko. I chociaż do końca koncertu obyło się incydentów, ludzie reagowali – jak zwykle w Rzeszowie – wspaniale – nie byliśmy w stanie już wprowadzić się na normalne dla nas obroty, gdzieś w każdym z nas – o czym gadaliśmy jeszcze długo po koncercie – siedziały te incydenty. Wielka szkoda. Ocena: 7,77

Stalowa Wola. Potrzebny nam był kop pozytywnej energii i w Stalówce go dostaliśmy w 100%. Seta, nasz lokalny promotor zadbał o każdy szczegół i wszystko poszło zawodowo. Byliśmy jak napełnione niedobrymi gazami balony, z których uchodziło złe powietrze i z każdym kawałkiem odzyskiwaliśmy tak potrzebną nam świeżość. Ocena: 9

Mielec. Koncert w warunkach wojennych. Scena w mieleckim Studiu jest – w przypadku strychowym – lilipucia. Zagraliśmy więc koncert stojąc w miejscu, przepraszam, miałem dwa miejsca, gdzie w zależności od okoliczności – mogłem wsadzić swoją prawą stopę:). Najbardziej w tych warunkach cierpiał Lo, który jak wiadomo na koncertach jest największym podróżnikiem, no i Lo nie pozwiedzał Se w Mielcu za wiele. W odróżnieniu od Strzegomia, w Mielcu ludzie przyszli na koncert. Ocena: 7

Kraków. Kultowe dla Strachów miejsce. Tu przychodzi na nas najwięcej ludzi. Tu jest największy pozytywny „dym”. Tak było i tym razem. Padł kolejny strachowy rekord frekwencji (blisko 1500 osób!!!). Byliście w Krakowie wspaniali. Tym razem to nam trochę zabrakło, zdrowie podupadło i zdarzył nam się ewidentnie słabszy dzień. Stąd tylko: 9..

Toruń. No i wreszcie wszystko było extra. Pełna sala, super sprzęt. Ludzie dali takiego czadu, że wszystko się składało jak w maśle. Hej, Toruniacy – nigdy nie zapomnimy tej chwili – gramy „Pogrzeb króla” – nigdzie indziej nie było takiego przeciągu – 800 ludzi w absolutnej ciszy, macha zapalonymi telefonami komórkowymi. Do teraz przechodzą mnie ciary, kiedy sobie to przypomnę. Ocena: 9,99

Koszalin. W Kresce zawsze się grało ciężko, przede wszystkim ze względu na ciężarność powietrza, często po kilku kawałkach nie widzi się już niczego z wyjątkiem morza potu, który dopada cię ze wszystkich stron: z sufitu, z podłogi, z czoła czy spod pachy. Taka klasyczna walka o przetrwanie. Do tego często, do tej pory, brakowało nam tu – takiej zwykłej serdecznej więzi z ludźmi – porozumienia dusz, które sprawia, że rzeczy trudne czyni się stosunkowo łatwo, czując to niewidzialne poparcie z drugiej strony. Tym razem było z tym trochę lepiej, frekwencyjny rekord w tym mieście, niemniej, i tak Koszalin był miejscem – jedynym na całej trasie – gdzie nie zagraliśmy drugiego bisu… Ocena:7,5

Szczecin. Tu również rozdziewiczaliśmy teren. Tutaj także chciało nas obejrzeć więcej ludzi niż był w stanie pomieścić klub. W Słowianinie gra się koncerty różne, od ekstatycznych po mocno letnie. Co tu dużo ukrywać ten do super gorących się nie zaliczał, lecz uczciwie trza przyznać że nie było nam dane w Szczecinie zmarznąć. Górne strefy stanów średnich – ocena: 8.

Piła. Sami byliśmy ciekawi jak będzie tym razem… Specjalnie zrobiliśmy najniższe ceny biletów w Polsce, bo chcieliśmy by było was jak najwięcej. No i udało się, choć – ja osobiście nigdy nie kryłem, że granie w Pile do najłatwiejszych nie należy, że to, koncertowo, trudny teren do okiełzania… Tym razem wleźć pod stół – wszedłem… i odszczekuję wszystko to, o czym mówiłem i myślałem wcześniej. Było rewelacyjnie. I jaką wielką frajdą było zagranie tu „Piły Tango” – miód/malina! I te nieprzewidziane spotkania z ludźmi, których się nie widziało czasem 20 lat :) :). I ten tłum w Browarze,,,, będziemy pamiętać go długo! Ocena: 9,9

Bydgoszcz. Znów w Mózgu, czytaj: w rozwalającej się ruderze, limit biletowy: 280 (?) groziło zawaleniem się podłogi – wyszło więc że zagramy najkameralniejszy koncert na trasie… Tyle wiadomo było przed koncertem. Po koncercie… ? mówi Lo: „… ile było dzisiaj ludzi? Grabaż: no 280… Lo: no to było nas dzisiaj na scenie 287! Przychodzi Kozak…. ? Kurwa, oni byli dzisiaj głośniejsi od nas. Tak jeszcze nie było!!!, Wchodzi Maniek: O kurwa… Pan Areczek: to tu tak zawsze? Kuzyn: – nie, zupełnie jak nie w Bydgoszczy!” Czy trzeba pisać coś więcej? Ocena: 10!

Warszawa. Nikt z Warszawy ani nikt z Poznania projektując szkielet trasy SNL w listopadzie nie przypuszczał, że to frekwencyjnie tak zażre… Więc po koncercie premierowym spokojnie umówiliśmy się w Wawie na Hybrydy. Kiedy okazało się, że Hybrydy będą zdecydowanie za ciasne by móc przyjąć wszystkich potencjalnie chętnych zobaczenia nas w stolicy podjęliśmy decyzję o przeniesieniu sztuki do Proximy. Myśleliśmy, że fakt zrobienia koncertu w miejscu gdzie może nas zobaczyć o 450 osób więcej niż w Hybrydach spotka się ze zrozumieniem. Co nas spotkało? Odsądzenie od czci i wiary! Zostaliśmy bezczelnymi skoczkami po kasę! Przez niektórych zostaliśmy nawet zbojkotowani. Co za dziwny kraj – ten z najdziwniejszą ze stolic! Ciekawi byliśmy tylko, jakie komentarze pojawiłyby się na stronie gdyby te 450 osób biletów nie dostało. Tyle chlastania żółcią :P … Ci którzy byli w Proximie – doskonale dali sobie radę, bawili się też nienajgorzej, my z samego koncertu również zadowoleni jesteśmy. Ocena: 9

Wrocław. Granie w WFF jest czystą przyjemnością, olbrzymia scena, dużo miejsca, extra sprzęt – każdy zespół w Polandzie lubi takie niespodzianki na kolację. Jedyny raz na trasie graliśmy dla ludzi, którzy nie przyszli tylko dla nas. I o ile w listopadzie ludzi dali nam to odczuć – to teraz odnieśliśmy wrażenie, że trochę już tej wody w Odrze upłynęło. Czasami czułem się jakbym grał tu z PP miast z SNL. Było potężnie! Ocena: 9,8

Poznań. W listopadzie po koncercie w BN napisałem „…nie było większych problemów organizacyjnych, żeby jeszcze w Blue Note sprzęt był lepszy i mniej historii związanych z organizacyjnym urwaniem łba, to wszystko byłoby piękne nad wyraz”. Sprzętu lepszego nie było, ludzie bawili się na koncercie jeszcze lepiej. Dziwi tylko, że tak szybko po koncercie z tego miejsca się zmyliście. Specjalnie rezerwowałem Blue Note na weekend (co jest piekielnie trudne!!!), co by impreza mogła potrwać dłużej. Na próżno ? Ocena: 9

Łódź. Stali bywalcy na strachowych koncertów w Łodzi powiedzieli, ze to był nasz najlepszy koncert tu ever. 6/7 składu SNL stwierdziło że było lepiej niż super, więc zapytałem: Ej tak jak w Bydgoszczy? Po chwili wahania padła odpowiedź: aż tak to nie… Co nie przeszkadza ocenić to na 9,95!

Podzięksy i ukłony:
Wujo, Unkas, Ula Kwiecień, Marek Litwin, Mirek Skiepko, Agnieszka Zjawiskowa, Kamil i Tomek, Orant+eka, Wiatrak ? Janusz & Bożena, Robert Wróbel, Grzesio Maj, SETA, Wiesiek Wałek, Łukasz Maraszek, Basia Juranek, Maurycy i Dominika from Odnowa, Krzysiek Głowacki, Inga, Jarek Rymon, Przemek Bugsik, Karolina i Damian, Paweł Wierzbicki, Robert Kaleta, Mario Pluta, Edyta z Proximy, Niedźwiedź, Ania Jachimczak, Krzysiek Baranowski, Andrzej Maszewski, Dekompresja, Bartek Kukoć, Bartek Pawlak, Kejt i wszyscy, których nie wymieniamy a byliście z nami w te zimne dni lutego i marca 2006 roku. Amen.